piątek, 26 grudnia 2014

Święta... ŚWIĘTA! i po świętach...

Tegoroczne święta właśnie dobiegają końca, a ja zawinięta w miękki koc i w mojej piżamce z kubkiem gorącego kakao powracam do wirtualnego świata... (Razem z paterą ciast obok, ale cii... nie jem, przecież przy laptopie). 
Ten czas wolny przed świętami spędziłam na lepieniu pierogów, wyjadaniu cichaczem kapusty z garnka tak, żeby babcia nie zobaczyła oraz na pieczeniu ciast razem z ciocią. A klimatu świąt i tak nie było, bo za oknem w Wigilie widziałam... SŁOŃCE. Wielkie grzejące ziemię słońce, nic nie mające wspólnego ze świętami.
A śnieg się pojawił i owszem. Wczoraj, w ilościach... minimalnych, a szkoda, bo już chciałabym ulepić bałwana, takiego dużeeegooo z młodszą siostrą, budować forty i rzucać się śnieżkami. Jak za dawnych lat. 
A najlepszym żartem tegorocznych świąt było: "tylko nie wpadnij w tą zaspę na podjeździe!". 
Ważne, że klimat był przy wigilijnym stole i w uśmiechach, każdej osoby. 
Czekam na kolejne święta licząc, że będzie śnieg, bo trochę smutne, że go nie ma... 
Ale oby na Wielkanoc nie było śniegu, bo wtedy to dopiero będzie, że Matka Natura pomyliła miesiące i święta. 

Pisząc ten post tak się rozmarzyłam, że przypomniały mi się święta, kiedy to ja byłam malutka, zaspy śniegu za oknem i ta radość z prezentów spod choinki, bo nawet jeżeli to była najmniejszy prezent, to i tak potem miałam radość przez całe święta... 

Do kolejnego W. :* 

piątek, 19 grudnia 2014

"Dzień dobry, kocham Cię!"

Po wtorkowym seansie (18 listopada) "Bogowie", udałam się na czwartkowy seans (20 listopada) "Dzień dobry, kocham Cię", następny świetny POLSKI film. Tym razem komedia romantyczna :)



A co się stanie jak kobieta przypadkiem wpadnie na swojego wymarzonego partnera?
Mężczyzna przypadkiem wpada do fontanny.
Jest lekarzem.
Na dodatek przystojnym.
Kobieta pomaga mu wyjść.
Ona pracuje w wielkiej korporacji.
I wtedy zaczyna się ich historia... W życiu dziewczyny pojawia się inny chłopak, a przystojny Lekarz gubi jej numer telefonu, wraz z kolegą chodzi po mieszkaniach w pewnym budynku, gdzie mieszka filmowa Basia, ale nie mogą jej znaleźć... A Basia w tym czasie spotyka się z drugim przystojnym facetem, który w ciągu miesiąca musi ją poślubić, bo inaczej straci pieniądze, które dostawał od ojca... Biedna Basia próbuje odszukać Szymona, ale nie mogą wpaść na siebie... Do świata Szymona wraca była dziewczyna, a On dalej bezskutecznie szuka Basi! 
Spotykają się, kiedy to do narzeczonego już wtedy Basi, podczas ślubu przybiega jego partner, którego zagrał Maciek Musiała. I jak to bywa w komediach romantycznych "I żyli długo i szczęśliwie". 

W wielkim skrócie to tyle, ale żeby się w tym połapać, trzeba obejrzeć :) 

A Wy oglądaliście? Widzieliście? Macie zamiar obejrzeć? 

Do kolejnego W. :* 





środa, 3 grudnia 2014

"buntownik, który rzucił wyzwanie naturze"

A mowa o... profesorze Relidze, który rzucił wyzwanie naturze, władze, a przede wszystkim ludzkiemu rozumowi.
 
Na film "Bogowie" wybrałam się wraz z przyjaciółką 18 listopada 2014 roku i piszę o nim dopiero teraz, ponieważ przez tak długi czas nie mogłam wyjść z wrażenia. Mimo że to Polski film, jest jednym z najlepszych widzianych przeze mnie. I wskoczył na pierwsze miejsce mojego top 10 polskich filmów... a za raz po nim jest film "Dzień dobry, kocham Cię"- ale o nim w następnym razem ;)
"Bogowie" tytuł tak nie zrozumiały, a tak wiele znaczący... Film oparty na faktach życia kardiochirurga Zbigniewa Religi, który jako pierwszy przeprowadził przeszczep serca.
W filmie pokazane jest życie prywatne życie Religi, a także jego droga do sławy jakiej osiągnął.
 
Film zaczyna się od korytarza i kroków w jednej ze szpitalnych kostnic w Warszawie.
I wtedy po raz pierwszy pojawia się Tomasz Kot, który odegrał rolę Religi.
W jednej z początkowych scen, Profesor dostaje ofertę własnej kliniki Kardiochirurgicznej w Zabrzu... Nie podejmuje decyzji od razu, po weekendzie spędzonym z żoną nad jeziorem postanawia, że przyjmie propozycję i wtedy zaczyna się fabuła filmu, która staje się tak dynamiczna, że nie mam pojęcia kiedy minęły te prawie dwie godziny czasu:
Budynek szpitalny w rozsypce,
Szukanie dofinansowania,
Pieniądze na sprzęt,
Odwołanie dofinansowania,
Komornik w klinice,
Dostanie pieniędzy,
Przeszczepy,
Śmierć.
A to tylko niektóre wątki... I te mieszane uczucia:
Radość,
Smutek,
Zaskoczenie,
Obrzydzenie.
To było tak jakby przez te dwie godziny na tym "dużym" ekranie cały czas się działo... Co chwila zmiana akcji i emocji.
Lata RPL-u w Polsce także zostały pokazane w tym filmie, szklanki z kawą sypaną...
Jestem po prostu zakochana w tym filmie...
I ten język Profesora, czasami prosty, a czasami nie właściwy dla młodych uszu.
I problemy Religi między innymi alkoholizm, czy długotrwała rozłąka z żoną...
Ale słowa nie są w stanie opisać tego co się czuło widząc to, co teraz jest w Polsce, co kiedyś człowiekowi nawet się nie śniło.
 
TO TRZEBA ZOBACZYĆ...
świetny film do podbudowania wartości naszego kraju...
 
W opuszczenie w ciszy sali kinowej... bez słowa tylko szum zakładanych kurtek, takie wrażenie zrobił na ludziach ten film.
 
 
Do kolejnego W.
 
 


sobota, 1 listopada 2014

"Śpieszmy się kochać ludzi"

Czas rozmyślania, kiedy stajemy nad grobem ukochanej osoby i zastanawiamy się, dlaczego tak szybko nas opuściły. Dlaczego nie spędzaliśmy z nim więcej czasu. I nie powiedzieliśmy tego co mogliśmy. Słowa ks. Twardowskiego są świetnym mottem do rozmyślania podczas Wszystkich Świętych. Kiedy chodzimy po cmentarzy. 
W mojej głowie zawsze pierwszego listopada pojawia się cytat "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"... Szczególnie przy grobach młodych osób. Nie dążą poznać świata i osiągnąć swoich celi.
Czasami ludzie odchodzą na "własną rękę" popełniają samobójstwa, zabijają innych ludzi, nie pozwalają wziąć pierwszego oddechu swoim dzieciom, kiedy chcą aborcji. To smutny temat, a temat śmierci jest każdemu bliższy albo dalszy.
Co roku odwiedzamy dziadków, pradziadków... byłą Panią, czy też znajomych którzy odeszli za wcześnie. Czy tylko mi się wydaje, że śmierć czeka na każdym rogu, żeby zaatakować i zabrać to co należy do NAS i MY o tym decydujemy. Czasami wystarczy trochę rozwagi, żeby przedłużyć swój żywot na planecie Ziemi. Tak mało wystarczy, żeby bliscy nie płakali i nie myśleli tego co Ty odwiedzając ich groby. Ten weekend to odpowiedni czas na takie przemyślenia...
Pomyśl...

I przepraszam za tak krótki post...
Do kolejnego W.

niedziela, 19 października 2014

#byckobieta- kreatywne wyzwanie u jestrudo

Holou, 
dziś mam dla was post podsumowujący wyzwanie u >Jest rudo<. O wyzwaniu dowiedziałam się jak tylko u Natalii pojawił się >post< o nim i o razu postanowiłam wziąć udział. Dobrze bawiłam przy wymyślaniu tego co ma być na zdjęciach aby było to coś oryginalnego, no i tak powstało moich 15 zdjęć, które można podziwiać na moim >instagramie<

Wyzwanie miało na celu podkreślenie atutów, docenienia siebie. 
Osobiście wykonałam wszystkie 15 zdjęć i teraz wam je podrzucę wraz z opisami jak wpadłam na to, żeby to zdjęcie wyglądało tak, a nie inczej: 

1.Babski gadżet-
 na tym zdjęciu złapałam wszystko, bez czego nie mogę żyć między innymi: składana szczotka, lusterko,tablet, etui na telefon i zatyczkę na dziurę od słuchawek, podkład do koka, okulary, kosmetyki do pielęgnacji ust, małe perfumy oraz moje kochane bransoletki. 

2.Coś różowego-
 tu na mój celownik poszły moje paznokcie, a konkretnie lakier na nich. Bez lakieru ani rusz, a czasami może być słodki i różowy. 

3.Przyjaźń-
to zdjęcie jest wyciągnięte z czeluści mojego laptopa. Zdjęcie z moim kuzynek. Chyba jedno z najładniejszych naszych zdjęć. 

4.Boso-
po domu zawsze chodzę na boso albo w skarpetkach, więc to nie był problem uchwycić moje gołe stópki. 

5.Subtelnie-
och... tu miałam wielki problem co uwiecznić na zdjęciu, aż w końcu padło na storczyka. 

6.Make-up-
kosmetyki, które używam, kiedy mi się nie chce albo nie mam czasu robić cudownego make-upe

7.Na nogach-
preferuję trampki albo baleriny, a na zdjęciu widać moje cudowne kapcie szkolne, czyli miętowe trampki. 

8.Chwila tylko dla mnie-
to czas kiedy mogę spokojnie w samotności wypić cappuccino oraz przejrzeć blogi, tu akurat na ekranie widać JEST RUDO 

9.Must have-
moim must have tej jesieni to zdecydowani apaszki, szaliczki czy kominy, królują u mnie tej jesieni, bo gardło trzeba chronić. 

10.W torebce-
od września preferuję te gigantyczne torby, które pomieszczą wszystko, książki, kosmetyczkę z potrzebnymi rzeczami, coś co zastąpi gumę do żucia i okulary, które mieć muszę 

11.Poranek-
na zdjęciu pokazane co widzę od razu kiedy otworzę oczy... Wtedy jeszcze było w miarę jasno na dworze i słońce wlewało promyki przez okna. 

12.Mam ochotę na...- 
cappuccino, to coś co ociepla moje dni i od razu go poprawia. 

13.Dłonie-
i następne zdjęcie gdzie widać moje paznokcie, które uwielbiam, a szczególnie z jakimś ciekawym kolorem na nich. 

14.Coś czarnego-
u mnie nie króluje mała czarna, i nie mam typowo czarnych rzeczy, więc na zdjęciu widać moją kochaną bluzeczkę z Gargamelem, najbardziej znanym czarnoksiężnikiem z bajek! Można też wziąć pod uwagę kolor mojego etui.


15.Jestem...-
no i ostatnie. Widziałam, że jako ostatnie je dowiem. składanka moich 9 zdjęć... Ponieważ... jakkolwiek bym się zmieniła zawsze chcę zostać SOBĄ! 

Więc taki bardzo zdjęciowy post 
Do kolejnego W. 

PS Trzymajcie jutro za mnie kciuki! Piszę olimpiadę z historii :) 

piątek, 17 października 2014

Jesień...

Jesień...
Podobno najpiękniejsza z pór roku. "Złota polska jesień"... Tak pięknie o niej mówimy, a jak już przychodzi to marudzimy, a to za zimno, a to słońca nie ma, a to znowu jesteśmy chorzy, bo chodziliśmy bez czapki. 
Ja w naszą jesień, teoretycznie weszłam chora, a praktycznie to cudowna pora roku jeszcze do mnie nie zawitała. Jest ciepło, brak porannego chłodu, kiedy wychodzę z domu i brak kolorowych liści. U mnie na podwórku tylko jedno drzewko jest piękne kolorowe, pozostałe już nie mają liści, albo liście są szare.
A kiedy ruszam się raptem 5 km od swojego domu, widzę cudowne kolorowe drzewa, które zachwycają. Dziś byłam w kościele i kiedy wracałam podziwiałam kolorowe liście na drzewach. Nie wiem czy moje miasteczko to jesień omija czy po prostu to przegapiłam chorując.
Dziś kiedy wychodziliśmy na w-f biegać na 100 metrów, pod nogami mieniły się piękne kolorowe liście w kolorze złotym... a gdy weszłam do siebie na podwórko i zobaczyłam wiśnie na której nie ma już liści i te paskudne siwe liści już mi się odechciało. Poza tym wracanie w krótkim rękawku, z kurtką w ręku, też nie pasuje mi do jesieni. I bieganie na dworze, też mi się nie uśmiecha w środku października!
Co z tego, że na dworze robi się ciemno o 18, jak i tak jest ciepło jak w wakacje? Chyba nikomu się nie podoba taka pogoda...

A u was jaka pogoda?

Och tak, wiem jest późno... I nie było posta w tamten piątek, ale obecnie romansuję z historią i nie mam czasu na nic... Przepraszam..


piątek, 3 października 2014

Typowy piątek Werciakowatej

Według wszystkich piątek to najlepszy dzień tygodnia, bo początek weekendu, bo następnego dnia nie będzie trzeba wstać do szkoły/pracy. Dobra, przyznam się ja też się cieszę z piątków, ale kiedy stanęłam na swoim miejscu i popatrzyłam na to co się dzieje zauważyłam, że mamy już październik. Nie mam pojęcia kiedy to zleciało, cztery tygodnie września są już za nami, a ja dalej mam wrażenie, że dopiero co zaczynałam pierwszą klasę gimnazjum, gubiłam się w klasach, gdzie jest która.
Że to ja bałam się jak ognia daty 3 październik zwany u mnie w szkole dniem gimnazjalisty. 
Z uśmiechem patrzyłam na to jak "koty" biegają z mlekiem, czy jedzą kisiel, wpadłam w zamyślenie, że nie tak dawno to ja tam stałam, a moi znajomi z klasy rozwiązywali zadania matematyczne...  To był czas niezwykły... Ehh... nie o tym miało być...
Ale... 
Właśnie zawsze jest to "ALE" kiedy popatrzyłam na swoje życie zauważyłam, że mój piątek jest tak zalatanym dniem, że nie mam czasu nawet jeść obiadu, szczególnie jeżeli jest to październik. 
Dzisiejszy piątek, był... krótki? zalatany? 
Lekcje do 14:20, ktoś powie, że "I Ty narzekasz?", a ja powiem... "Super no... Tylko, że zamień się miejscami"... Moja klasa owszem skończyła o 14:20, ale ja jako iż należę do kółka teatralnego i szykujemy przedstawienie, na kółku siedziałam do 15:10, a potem resztę czasu, aż do 16 spędziłam na dodatkowych zajęciach z historii, ponieważ jak ktoś czytał moje cele, wie że szykuję się do olimpiady. Kiedy wracam do domu mam godzinę na zjedzenie czegoś, znalezienie różańca, który jak zwykle zniknął ze swojego miejsca i lecę do kościoła, na różaniec i pierwszy piątek. 
Kiedy wracam do domu jest godzina 19:30, super, ale ktoś czeka na mojego posta na historii (prawda, że czekacie?). A rodzice liczą na to, że posprzątam pokój. Okazuje się, że lakier z moich paznokci zaczyna się zdzierać, więc trzeba je zmyć... 
Oj... w między czasie dostaję kilka wiadomości od koleżanek, na które chętnie odpisuję... 
A teraz okazało się jeszcze, że jedziemy do cioci...
Więc żegnam się z Wami! Udanego weekendu :) 

A właśnie! Znacie może bloga jest-rudo? Autorka organizuje właśnie kreatywne wyzwanie fotograficzne :) Ja biorę udział i moje zmagania możecie śledzić na >TU<,a szczegóły macie >TU<

Komentujcie i obserwujcie, bo to motywuje :) 

piątek, 26 września 2014

Nie masz pamięci?

To mam sposób na to, żeby nie zapomnieć swojego planu lekcji, sali gdzie masz lekcje oraz nauczyciela. 
W poście o celach napisałam o aplikacji TimeTables, a dziś chcę wam ją pokazać, właściwie to opowiedzieć o niej :D
Aplikacja ta jest przeznaczona dla Androida i obsługuje wszystkie urządzenia z tym systemem takie jak tablety i telefony. I w zależności od tego jaki motyw wybierzemy, taki będzie kolor <tablet- ciemny, telefon- timetable>
Podstawową funkcją tej aplikacji jest przypominanie o lekcjach i salach, w której odbywają się poszczególne zajęcia.
Moim zdaniem wersja na tableta jest bardziej rozbudowana, ponieważ prócz lekcji, prac domowych, egzaminów, dni wolnych. Na tablecie możemy również decydować czy idziemy czy nie idziemy do szkoły co moim zdaniem jest naprawdę ciekawe, bo widzimy jakie lekcję nam przepadają.

~~~~~~~~~~~
Taki bardzo krótki post, ale niestety goni mnie czas, bo mam masę książek do przeczytania na olimpiadę historyczną i ostatnio wieczory spędzam na romansowaniu z nią, niż na bloggerze :/

Może kiedyś pojawi się coś o wszystkich moich aplikacjach :)

Do kolejnego W. 

piątek, 12 września 2014

To tylko plotki

Hej dziś przychodzę do was z recenzją książki Jill'i Mansell pod tytułem: "To tylko plotki".
Książka ta wpadła mi w ręce, kiedy byłam w Lidlu kupując rzeczy szkolne, przeczytałam opis. Spodobała mi się, po ubłaganiu mamy, żeby mi ją kupiła wyszłam ze sklepu z książką. Od razu po powrocie do domu siadłam i zaczęłam czytać...

Tak mnie wciągnęła, że kiedy ktoś mi przerywał chciałam go ukatrupić za to. Tilly główna bohaterka wyprowadza się z Londynu po rozstaniu z chłopakiem, który tak właściwie... zabrał swoje rzeczy i uciekł. Trudno, pojechała najpierw na weekend do koleżanki, ale tak spodobało jej się w malowniczym Roxborough. Zaczęła pracować jako asystentka projektanta wnętrz i jako pomoc domowa oraz opiekunka jego trzynastoletniej córki Lou.
I wtedy się zaczęła prawdziwa fabuła tej książki, Tilly znalazła się w mieście, którym rządziła zemsta i plotka. W książce nie jest ujęta tylko historia asystentki, ale także byłej żony Maksa Kaye, oraz przyjaciółki Tilly- Erin. Każda przeżywa coś innego.
Erin prowadzi sklep. Kaye jest aktorką, której kariera się posypała po... właściwie co ja będę wam opowiadać, sami przeczytajcie.
Książka jest wspaniała pod każdym względem, ale najbardziej zakochałam się w tekstach, które są zawarte w niej.
Książka jest godna polecenia, ma czterysta parę stron, ale jest to wersja do torebki, więc jest mniejsza. Czyta się ją naprawdę szybko.


A ten ktoś na zdjęciu powyżej przeszkadzał mi w zdjęciach :D 

A wy jakie książki polecacie?

Do kolejnego W. 



piątek, 5 września 2014

TAG: 100 pytań, których nikt nie zadaje

Dziś przychodzę do was z tagiem, który strasznie mi się podoba i jest naprawdę świetny. Za każdym razem kiedy go czytam, czy też oglądam na YouTubie śmieję się z zawahania podczas odpowiadania na te pytania. Dlatego ja też postanowiłam odpowiedzieć na te 100 pytań, ale zanim teść notatki to chcę jeszcze was poinformować, że obecnie jestem w klasie 3 gimnazjum, więc więcej czasu chcę poświęcić na naukę i do tej pory mi się to udaje. Posty będą się pojawiać mam nadzieję, że regularnie co piątek, jak coś się zmieni to na pewno was poinformuję. Zapraszam do czytania tagu, może czegoś ciekawego się o mnie dowiecie. :)


1. Najlepsza rzecz jaka przytrafiła Ci się w życiu?
W moim jakże krótkim życiu nie było wiele takich rzeczy, ale na pewno jest to poznanie moich przyjaciółek. Jednej w realnym świecie i 3 w wirtualnym, mimo że dzielą nas kilometry zawsze możemy zwrócić się do siebie o pomoc, ale o tym może w innym poście, bo by mi miejsca nie starczyło. :>

A drugą z takich rzeczy jest to, że założyłam bloga i ktoś to czyta i docenia pisząc komentarze, czasami bardzo mało, ale każdy jeden komentarz wywołuje uśmiech i jednocześnie łzy szczęścia. 

2. Śpisz przy otwartej czy zamkniętej szafie?
Przy otwartej, wiem to dziwne, większość osób, które robiły ten tag i osób, które pytałam zanim zaczęłam odpowiadać na te pytania mówiły, że przy zamkniętej. A ja jestem inna i śpię przy otwartej, wiecie przejście do Narni zawsze musi być otwarte ;) 


3.   Czy zabierasz szampony i odżywki z hotelu?
Najpierw to jak powinnam zadać sobie pytanie, kiedy ostatnio byłam w hotelu… I stwierdzam, że chyba tego nie pamiętam, więc raczej nie zabieram.


4. Czy musisz być cała przykryta kołdrą?
Zawsze i wszędzie muszę być przykryta kołdrą od stóp do szyi, bo inaczej nie mogę zasnąć. Dobra, może i są to jakieś skutki uboczne późnego oglądania horrorów, w szczególności sama…


5. Czy kiedykolwiek ukradłaś znak drogowy?
Emm… Jakby to tu ująć… No niestety nie ukradłam znaku, ale byłam świadkiem jak ktoś mazał po znaku, albo ściągnął tą okrągłą cześć od zakazu wjazdu i obrywał naklejki z kontenera na używaną odzież.Tyle mam przygód ze znakiem.


6. Czy wycinasz kupony, ale później z nich nie korzystasz?
Nie. W ogóle nie wycinam kuponów… Chyba, że są to kupony z maka  to wtedy w każdej ilości je zbieram i czasami nie zdążę wykorzystać :/


7. Czy wolałabyś zostać zaatakowana przez niedźwiedzia czy przez rój pszczół?
To zależy… Jeżeli niedźwiedź będzie samicą, to wolę pszczoły, ale jeżeli samcem, to wolę niedźwiedzia


8. Czy lubisz używać karteczek naklejanych?
Że w sensie samoprzylepnych? Bo jak tak, to to jest mój must have szkolny, bez tego, ani lektury nie przeczytam, ani się porządnie nie nauczę…


9. Czy masz piegi?
Nie mam… U mnie w rodzinie nikt nie ma piegów, a to przecież takie urocze jest!


10.Czy zawsze uśmiechasz się do zdjęć?
Zależy… Od tego jakie zdjęcie, z kim zdjęcie, kto robi i gdzie umieszczę :p


11. Co wkurza cię, a niekoniecznie wkurza innych?
Może to, że jak ktoś używa telefonu to mu się zwraca uwagę, a osoba, która zwróciła uwagę potem sama wyciąga telefon. To, że w każdej klasie jest jakiś przywódca, za którym idą wszyscy, a co za tym idzie ten „przywódca” znajdzie sobie kozła ofiarnego, na którym potem wyżywa się cała klasa.Głupie komentarze jak ktoś jest ubrany gorzej.Plotki, które wynikają z tego, że przyjaciółki całują się w policzek przy powitaniach, a potem wszyscy myślą, że są homoseksualne.Czy tylko mnie to denerwuje?


12. Czy kiedykolwiek liczyłaś swoje kroki podczas spaceru?
Tak, liczyłam kroki podczas spaceru, liczę schody, które pokonuję i odliczam czas jak coś jest w mikrofalówce. 

13. Czy kiedykolwiek załatwiałaś się w krzakach?
Tak myślę i myślę, i wydaje mi się, że jak byłam mniejsza to często się tam załatwiałam, a teraz to już jakoś nie.

14. Czy kiedykolwiek robiłaś grubszą sprawę w krzakach?
Nie. Nie przypominam sobie takiej sytuacji.

15. Czy kiedykolwiek tańczyłaś bez muzyki?
A ktoś nie tańczył bez muzyki? Tak, tańczyłam bez muzyki, bo moje ukochane kawałki mam w głowie i czasami bierze mnie na taniec i przy okazji nucę sobie piosenki.

16. Czy gryzłaś swoje długopisy/ołówki?
Tak, a ktoś tego nie robił? 

17. Z iloma osobami spałaś w ostatnim tygodniu?
Liczą się postaci z książek? Bo jak tak, to pewnie z kilkoma na pewno, a jak się nie liczą. To z nikim, chyba że kot się liczy.

18. Jaki jest rozmiar twojego łóżka?
Standardowe pojedyncze 0,9 m x 1,9m. Chociaż i tak uważam, że jest duże.

19. Piosenka tygodnia?
Piosenka, która budzi mnie codziennie rano i pozostawia w przyjemnym nastroju do śniadania, czyli:
#SELFIE- The Chainsmoker
Albo
Mi Mi Mi- Serebo

20. Czy podobają ci się faceci ubrani na różowo?
Liczy się wnętrze, a nie wygląd. Poza tym różowy to kolor jak każdy inny, więc czemu nie?

21. Czy nadal oglądasz bajki?
Tak z młodszą siostrą mózgotrzepy na nickelodione

22. Jaki jest twój najmniej ulubiony film?
„Saga Zmierzch”

23. Gdzie zakopałabyś znaleziony skarb?
Ale jakbym miała skarb i bym wam powiedziała teraz gdzie bym go zakopała, to przecież, byście zaczęli szukać, więc wam nie powiem.

24. Co pijesz najczęściej do obiadu?
 Sok, wodę smakową, albo napoje gazowane, w zależności na co mam ochotę.

25. Ulubiony sos do nagetsów?
Słodko kwaśny albo śmietanowy.

26. Jaka jest twoja ulubiona potrawa?
Ostatnio wygrywa pizza i kebab grecki ^^

27. Jakie filmy możesz oglądać w kółko i nadal kochasz?
„Incepcja” „Iluzja” „Łatwa dziewczyna” „Tylko mnie kochaj”

28. ostatnia osoba, którą pocałowałaś lub która ciebie pocałowała?
Nie całuję się z ludźmi.

29. Czy byłaś kiedyś w harcerstwie?
Nie, ale kiedyś bardzo chciałam.  

30. Czy kiedykolwiek pozowałaś nago do magazynu?
Nie! Skąd takie głupie pytania?!

31. Kiedy ostatnio pisałaś do kogoś list na papierze?
Emm… Ale taki prawdziwy czy na ocenę na polski?  

32. Czy potrafisz wymienić olej w samochodzie?
Nie, bo nie mam samochodu, żeby ta umiejętność była mi potrzebna, przynajmniej na razie.

33. Czy kiedykolwiek dostałaś mandat za przekroczenie prędkości?
Nie, bo mam lat 15 i nie mam prawa jazdy… A szkoda…

34. Czy kiedykolwiek zabrakło ci benzyny?
Nie, bo tata i mama są odpowiedzialni, a ja nie muszę pamiętać o tankowaniu :D

35. Ulubiony rodzaj kanapki?
Bułka, masło/serek topiony, 2 plasterki szynki, plasterek sera, ewentualnie plasterek pomidora albo jakieś inne warzywo.  

36. Co najbardziej lubisz jeść na śniadanie?
W zależności od nastroju są to kanapki, płatki na mleku, płatki na jogurcie.

37. Kiedy chodzisz spać?
W wakacje 3-5, a w roku szkolnym 1-2.

 38. Czy jesteś leniwa?
Tak, nawet bardzo, za bardzo.

39. Za co przebierałaś się na bale w przedszkolu?
Księżniczkę i wróżkę… a w 5latkach byłam Pipi :3

40. Jaki jest twój chiński znak zodiaku?
Jestem królikiem :3

41. W ilu językach mówisz?
No więc mówię płynnie w języku… Polskim… No i potrafię kilka zdań sklecić w rosyjskim i angielskim…

42. Czy prenumerujesz jakiś magazyn?
Nie, tylko od czasu do czasu kupuję Bravo Girl

43. Lego czy lincoln lego?
Nie wiem jaka jest różnica między jednym, a drugim, więc wybieram Lego.

44. Czy jesteś uparta?
Zależy w jakiej sytuacji i dla kogo… Czasami bardzo szybko ulegam, przyjaciółką najczęściej… Ale tak to jestem bardzo uparta.

45. Leno czy Letterman?
Nie znam, ani jednego, ani drugiego.

46. Czy oglądałaś kiedyś seriale?
Tak i dalej oglądam. Teraz moim codziennym serialem jest „szkoła”, ale zaczną się zajęcia dodatkowe i nie zdążę wrócić na nią :(

47. Czy boisz się wysokości?
 Nie.

48. Czy śpiewasz w samochodzie?
Zależy z kim jadę. Jeżeli są to osoby mi bliskie to tak, ale jeżeli jest ktoś kogo znam mniej to już nie śpiewam.

49. Czy lubisz śpiewać pod prysznicem?
Nie, bo częściej korzystam z wanny, niż prysznica.

50. Czy lubisz tańczyć w aucie?
Nie ma miejsca, więc nie lubię.

51. Czy używałaś broni?
Nie używałam… Ciekawa jestem kto by mi ją dał

52. Kiedy ostatnio robiłaś zdjęcie u fotografa?
Jeżeli brać tego szkolnego to 3 lata temu… a jeżeli brać pod uwagę takiego prawdziwego to 9 lat temu.

53. Czy uważasz, że musicale są kiepskie i tanie?
Nie wszystkie.  

54. Czy święta są dla ciebie stresujące?
Największym stresem podczas świąt jest:
a)Czy wystarczy mi pierogów, żeby się nie zagłodzić
b) Oby nikt nie wmuszał we mnie ryby  

55. Czy kiedykolwiek jadłaś pierogi?
Oczywista odpowiedź…

56. Ulubione ciasto owocowe?
Szarlotka mojej babci <3  

57. Kim chciałaś być w dzieciństwie?
Chciałam być malarką… Chciałam być pisarką… a od 3 klasy podstawówki chcę być architektem…  

58. Czy wierzysz w duchy?
Tak, ale to pewnie przez oglądanie horrorów po ciemku, sama.

59. Czy miałaś kiedyś Deja vu?
Miałam… Nawet dość często mi się zdarza

60.Czy bierzesz codziennie witaminy?
Tak, bo muszę.

61. Czy nosisz kapcie?
W szkole tak, w domu nie.

62. Czy nosisz szlafrok?
Wolę bluzy.

63. W czym śpisz?
W piżamie, albo w bokserkach i koszulce.

64. Pierwszy koncert?
Arkanoego

65. Superpharm, natura czy rossman?
Natura albo rossman… I to największy dylemat… Większy niż biedronka czy lidl

 66. Nike czy Adidas?
Puma! 

67. Cheetos czy fritos?
Lay’s.

68. Orzeszki czy nasiona słonecznika?
Słonecznik… Chyba, że są nerkowce, to wtedy orzeszki.

69. Czy słyszałaś o grupie Tres Bien?
Niee.

70. Czy brałaś lekcje tańca?
Tak, obowiązkowe w 6 klasie.

71. Jaki zawód wyobrażasz sobie wykonywany przez rodzeństwo?
Moja siostra jest za mała, żeby już sobie ją wyobrażać w zawodzie jakimkolwiek.

72.  Umiesz związać język w rurkę?
Tak i nie wiem co w tym trudnego.

73. Czy kiedykolwiek wygrałaś konkurs ortograficzny?
Ja? Hahahha Nie.

74.Czy kiedykolwiek płakałaś ze szczęścia?
Oczywiście. Płaczę jak są wyświetlenia i komentarze na blogu. 

 75. Czy masz płyty gramofonowe?
Tak, ale nie używane od x lat, więc pewnie nie działają.

76. Czy masz gramofon?
Tak.

77. Czy palisz kadzidełka?
Zależy jaki mam humor i czy chce mi się iść po zapałki, ale ostatnio prawie podpaliłam dywan kadzidełkiem, więc teraz już się tym nie bawię.  

78. Czy kiedykolwiek byłaś zakochana?
Nie chyba, że liczą się bohaterowie książek...

 79. Jaki koncert chciałabyś zobaczyć?
Nie mam jakiś idoli, więc się nad tym nie zastanawiałam 

80. Ostatni koncert jaki widziałaś?
Enej  

81. Gorąca czy zimna herbata?
Albo średnia, albo bardzo zimna.

82. Cukier czy słodzik?
Cukier.

83. Jak dobrze potrafisz pływać?
Dobrze. 

 84. Czy potrafisz wstrzymać oddech bez zatykania nosa?
Potrafię.
  
85. Czy jesteś cierpliwa?
Zależy do czego/kogo. 

 86. DJ czy zespół na wesele?
Tu jestem rozdarta, bo byłam na kilku weselach z DJ i było fajnie i było coś innego, ale zespół to taka tradycja…

87. Czy kiedykolwiek wygrałaś jakiś konkurs?
Niestety nie.

88. Czy miałaś operację plastyczną?
Oczywiście… Botoks w usta i silikon w piersi -.-

89. Wolisz czarne czy zielone oliwki?
Bleh. Fuj. Nie lubię oliwek.

90. Czy umiesz szyć/wyszywać?
Umiem!

91. Najlepsze miejsce na kominek?
Salon, a przed nim wielki puchaty dywan. Mraw.

92. Chcesz wyjść za mąż?
O ile to mąż urodzi dzieci, to tak.

93. Jeśli masz męża, jak długo jesteście małżeństwem?
Nie mam męża.  

94. W kim podkochiwałaś się jak byłaś w liceum?
Nie podkochiwałam się, bo nie byłam w liceum, dopiero idę.

95. Czy dążysz do celu „po trupach”?
Zależy w jakiej sytuacji.

96. Czy masz dzieci?
Nie mam!

97. Czy chcesz mieć dzieci?
O ile to mój mąż będzie z nimi siedział.
  
98. Ulubiony kolor?
Fioletowy i szary. Czarny i czerwony.

99. Tęsknisz za kimś teraz?
Tęsknię.

100. Czy chodzisz na fitness?
Nie! 


Hura! Skończyłam! Mam nadzieję, że post wam się spodobał i dowiedzieliście się o mnie czegoś ciekawego.
Czekam na komentarze. :)
Do kolejnego W.   

piątek, 29 sierpnia 2014

Wyznacz cele...

Zostało nam raptem dwa dni wolności. Po weekendzie zacznie się 10- miesięczne męczarnie w znienawidzonym przez większość uczniów budynku zwanego SZKOŁĄ. 
Aby nie iść do szkoły myśląc tylko o następnym wolnym postawcie sobie jakieś cele i marzenia na ten rok szkolny, tylko od was zależy z jakim nastawieniem tam pójdziecie. Ja spisałam taką listę kilka dni temu kiedy nie mogłam spać, skończyła mi się książka, a laptop był wyłączony, więc złapałam za notes, który zawsze leży na półce koło łóżka. I wtedy zaczęłam myśleć co chcę zrobić w tym roku. Moja lista nie jest jeszcze zamknięta, ponieważ zawsze będzie można coś dopisać. Od pierwszego września zacznę powoli dążyć do moich postanowień.

Kolejność tych punktów nie ma znaczenia... dobra pomijając dwa pierwsze, które są priorytetami na ten rok szkolny i mam nadzieję, że wraz z Magdą uda mi się zrobić to już we wrześniu. 

Znaleźć opiekuna szkolnej gazetki, 
ponieważ pani, która zajmowała się z nami gazetką, zmieniła pracę.

Znaleźć młodsze pokolenie redakcji, 
a to tylko dlatego, że wszystkie osoby, które są w gazetce w tym roku odchodzą ze szkoły. 

Pogodzić bloga ze szkołą, 
to chyba z oczywistych powodów. Dalej! 

Zdać egzaminy na wysokim poziomie, 
żeby dostać się do wymarzonego liceum, to wiadome, nie? 

Prowadzić szkolną stronę internetową, 
bo robiłam to przez dwa lata i podoba mi się to ;) 

Poprawić oceny, 
głównie z geografii i biologii, bo te dwa przedmioty u mnie leżą i kwiczą. 

Na świadectwie nie mieć oceny poniżej 3, 
podobny powód co do punktu 4. 

Pokazać, że potrafię, 
długa historia nie wnikajcie... 

Mieć piątkę z matematyki, 
to raczej marzenie, niż cel, bo od 5 lat próbuję ją zdobyć i dalej się nie udało. 

Pojechać na Srebrną Maskę, 
dla wyjaśnienia konkurs teatralny. Takie moje marzenie. 

Wziąć udział w olimpiadzie historycznej i konkursie matematycznym, 
z olimpiady są punkty, a jak się wygra to ma się 100% z egzaminu... a matematyczny tylko dlatego, żeby zdołować panią od matmy i w końcu może go wygrać? 

Pogodzić zajęcia dodatkowe z obowiązkowymi, 
żeby ze sobą nie koligowały i mogła rozwijać swoje zainteresowania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Znalazłam bardzo fajną aplikacje do zapisywania planu lekcji. Prócz planu lekcji można zapisać tam sale, nauczyciela, dostosować długość przerwy i lekcji , oraz rodzaj lekcji. Aplikacja nazywa się TimeTables. <3 Apka chyba stworzona dla mnie, bo nigdy nie pamiętam jaką mam lekcję i w jakiej klasie.
~~~~~~~~
Dla waszej informacji... we wtorek ścięłam włosy obecnie wyglądają tak:

~~~~~~~~~~
A wy jakie cele postawicie sobie na ten rok szkolny? 

Życzę udanego weekendu,
pozdrawiam W.

piątek, 22 sierpnia 2014

Farbowanie włosów...

 Helou, pewnie wiele z was farbowało włosy na wakacje albo robicie to co rok, żeby uczcić zdany rok i rozpocząć wakacje z czymś nowym. Ja dopiero w tym roku odważyłam się zrobić coś z włosami. Wcześniej były tylko obcinane i czasami prostowane/kręcone.
W te wakacje farbowałam włosy dwa razy (w piątek po rozpoczęciu roku i na początku sierpnia) z pomocą przyjaciółki i pewnie niektórym znanym szamponem koloryzującym. Ja jak moja przyjaciółka nie poszłam całkiem na żywioł, bo ufarbowałam tylko końcówki, a ona jako moja „szalona ruda” zmieniła swój piękny blond w intensywną czerwień. Popieram jej wybryk, bo w czerwieni jej naprawdę do twarzy. Ja jestem naturalną szatynką, a końcówki za pierwszym razem zrobiłam sobie w kolorze wiśni, a za drugim podejściem bakłażana, który mam jeszcze do tej pory. Wiśnia trzymała się przez 3 tygodnie gdzie włosy myte były co drugi dzień. Drugi kolor przy takiej samej pielęgnacji po 3 tygodniach dalej jest widoczny, ale to przez to, że I-kolor był trzymany 30 minut, a II-kolor prawie 50 minut.
Przez czas kiedy włosy „wciągały” kolor ja chodziłam z reklamówką na głowie :D Wszystko możecie zobaczyć na zdjęciach. Zdjęcie „Przed” było robione dzień wcześniej, a na zdjęciu po nie widać całego efektu, bo w rzeczywistości włosy były jeszcze bardziej fioletowe.  


Całuję W.

piątek, 15 sierpnia 2014

Tiraj misiu

Zdziwił was tytuł?
Nie macie się czym dziwić, tak mama nazywa mój specjał, który zaczęłam robić od niedawna.
Jest to banalne w wykonaniu tiramisu, robi się kilka chwil, ale chłodzi się cały dzień, bo inaczej płynie, ale szybko znika z blachy... Aż miło patrzeć jak wszystkim smakuje :)
 

1. 6 jajek
2.serek mascarpone 500g
3. 150g cukru
4.biszkopty (tu polecam pałeczki)
I kawa rozpuszczona w większym naczyniu.
 
 
PRZEPIS:
1.Oddzielamy białka od żółtek
2. Ubijamy białka na sztywną pianę.
 
3. Żółtka miksujemy z cukrem na gładką masę.
 
4. Do masy dodajemy cały serek mascarpone i ponownie miksujemy. (Moja mama dodaje wtedy jeszcze amaretto i jakiś smak do kawy, ale to nie koniecznie, bo bez tego też smakuje cudownie :))

5. Do serka dodajemy ubitą pianę i mieszamy drewnianą łyżką, żeby piana nie opadła.

 
6. Biszkopty maczamy w kawie i układamy na blaszce wyłożoną folią aluminiową.


7. Na biszkopty nakładamy zrobiony przez nas krem. 
 
8. Na kremie kładziemy następną warstwę biszkoptów, a potem ponownie krem.
9. Krem posypujemy kakao i wstawiamy do lodówki.
Podawać w  konsystencji stałej ;)
 
Życzę powodzenia w przygotowywaniu ciasta, niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia, po zastygnięciu, bo ciasto znikło w niesamowitym tempie.
 
Macie jakieś ciekawe przepisy? Podzielcie się w komentarzu.
 
Do kolejnego W.
 



piątek, 8 sierpnia 2014

"Iluzja to magia, w którą wystarczy uwierzyć"

 
Dziś przychodzę do was z... Recenzją filmu, który jest godny polecenia. Ostatnio przeglądając pudło, zwane telewizją natknęłam się na "Iluzję", zaczęłam oglądać i naprawdę przykuł uwagę. Jeżeli chodzi o mnie, trudno zainteresować mnie jakimś filmem, ale ten jest na razie moim numerem jeden. Oglądałam już go dwa razy i dalej jest dla mnie fascynujący i dalej jestem zszokowana zdolnościami czterech iluzjonistów.
Przechodząc do fabuły filmy to jest dość zaskakująca, ponieważ czwórka utalentowanych, obdarzonych wyjątkowymi umiejętnościami iluzjonistów, którzy spotkali się w jednym mieszkaniu. Ich zadaniem jest zadziwia międzynarodową publiczność serią odważnych i oryginalnych napadów rabunkowych, które odbywają się… w trakcie ich przedstawień, obrabiają miedzy innymi francuski bank, oraz firmę ubezpieczeniową, która oszukała mieszkańców pewnego miasta. Bohaterowie ściągają tym samym na siebie uwagę agentów FBI oraz Interpolu, a także zainteresowanie słynnego demaskatora wszelakich sztuczek magicznych. Przywódca FBI Dylan oraz Alma postanawiają spotkać się z Thaddeus, który opowiada im na czym polegał jeden z występów. Nikt jednak nie zdaje sobie sprawy, że Czterej Jeźdźcy tak zwie się grupa, realizują przy okazji swoje ukryte cele, wyprzedzając wszystkich, łącznie z publicznością, co najmniej o kilka kroków. Pozostaje nurtujące pytanie: czy iluzjonistom pomaga ktoś z zewnątrz, czy może ich sztuczki są prawdziwą magii?
Film jest naprawdę wciągający, trwa trochę mniej niż dwie godziny, a czuję się jakby to była chwila.
Iluzja jest naprawdę świetną sprawą, strasznie mi się podoba to jak czasami łatwo oszukać nas jako ludzi, wcale nie zaznajomionymi z magią. Czasami można znaleźć filmiki, w których pokazywane jest jak zrobić magiczne szczutki, ale moim zdaniem oglądają je tylko osoby, które chcą pozbyć się zabawy i udawać mądrzejszych.
 
"Iluzja jest magią, w którą wystarczy uwierzyć"
Co wy myślicie na temat iluzji?
 Jest dla was zwykłym oszustwem, a może magią?

Polecacie jakieś filmy?
 
Do kolejnego W.

piątek, 1 sierpnia 2014

Marzenia?

Witam, dziś po raz pierwszy przychodzę do was z dość luźnym postem. Nie przedłużając zapraszam do treści notki.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Niektórzy chcą spotkać swojego idola, inni pojechać gdzieś za granicę, osiągnąć idealny dla siebie zawód. Wiele innych marzeń możemy usłyszeć od swoich bliskich, jak i od dalszych osób.
Każdy z nas ma jakieś marzenia różniące się "wielkością" oraz możliwością spełnienia.
 Kiedyś usłyszałam od kogoś: "Wszyscy mają marzenia, które się nie spełniają" moim zdaniem jest to po części prawda. Każdy czasami posiada takie pragnienia, kiedy całkiem poniosła ich wyobraźnia i mogą wcale się nie spełnić. Jednak kiedy stara się do nich dążyć, małymi kroczkami iść w kierunku ich zrealizowania to nawet te nierealne, będą kiedyś spełnione.
Kiedy patrzę na swoje marzenia są całkiem normalne, realne, ale są też takie, które dla innych osób są całkiem niemożliwe. Pewnie każdy ma na swojej liście takie i inne cele.
Prawie każda mała dziewczynka zaczynała od:
"Chcę być modelką"
"Chcę zostać piosenkarką"
"Chcę w przyszłości być sławna!"
Po pewnym czasie te marzenia stawały się dla nich całkiem nie istotne, okazywało się, że fałszują, nie potrafią występować przed większą publicznością, są w "złym rozmiarze". Te pragnienia zastępują inne plany na ich przyszłość, które są bardziej realne.
Marzenia niektóre są może głupie, ale wyobraźcie sobie świat bez marzeń, bez dążenia do nich? Bez satysfakcji spełniania ich?  Bo ja nie.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Moim zdaniem warto marzyć i spełniać swoje cele. Tak jak moje niektóre są banalne, zdać egzaminy, dostać się do wymarzonego liceum, zdać maturę na odpowiednim poziomie i pójść na studia architektoniczne. Takie błahe marzenia, a tyle trzeba zrobić, żeby je spełnić.


Jakie jest wasze zdanie na temat marzeń? 
Wyraźcie swoją opinie na ten temat w komentarzy.

I jeszcze... dziękuję za 100 wyświetleń na tym blogu, to wielka motywacja. :)

Do kolejnego W.